Wilhelm Friedemann Bach: Six Sonatas for Two Flutes
Manuel Granatiero, Eleonora Bišćević – traverso
Arcana, Outhere Music 2026, A588, TT: 73’30”

Album „W. F. Bach: Six Sonatas for Two Flutes” w interpretacji duetu Manuel Granatiero – Eleonora Bišćević przywraca blask jednemu z najbardziej wymagających i wciąż niedocenianych rozdziałów XVIII‑wiecznej literatury kameralnej. Wilhelm Friedemann Bach jawi się tu jako kompozytor niezwykle oryginalny, śmiały, a jednocześnie głęboko zakorzeniony w tradycji kontrapunktu – i właśnie ta złożoność jest przez oboje flecistów wydobyta z wyjątkową klarownością. 

Granatiero i Bišćević to artyści o wyrazistych indywidualnościach i dojrzałych biografiach muzycznych. Granatiero, wychowanek Bartholda Kuijkena i Marca Hantaï, obecny w najważniejszych zespołach europejskiej sceny historycznej, wnosi do nagrania doświadczenie kameralisty o szerokiej perspektywie repertuarowej. Jego dyskografia – nagrania z Gli Incogniti, Les Talens Lyriques czy Accademia Ottoboni, wielokrotnie nagradzane Diapason d’Or – świadczy o szczególnej wrażliwości na idiom epoki oraz o umiejętności kształtowania dźwięku z rzadką finezją. Bišćević, z wykształcenia traversistka o formacji bazylejskiej, aktywna jako solistka, kameralistka i pedagożka, wnosi do projektu żywy zmysł retoryki i elastyczną artykulację charakterystyczną dla jej podejścia do historycznej improwizacji. Ich współbrzmienie cechuje precyzja, ale przede wszystkim – wspólne wyczucie narracyjności, które sprawia, że każda z sonat staje się opowieścią o innym aspekcie wyobraźni Wilhelma Friedemanna. 

Program albumu oddaje pełne spektrum tego niezwykłego cyklu. Już Sonata e‑moll F. 54 uderza intensywnością kontrapunktu i dramatycznym profilem tematycznym. Larghetto – kanon w dwóch głosach – wykonane jest z delikatnością i śpiewnością, która przywodzi na myśl najlepsze tradycje lipskiej szkoły Bacha. Granatiero i Bišćević prowadzą głosy z imponującą kontrolą oddechu, odsłaniając subtelne napięcia między imitacjami. W Sonacie G‑dur F. 59 zwraca uwagę lekkość narracji i niemal taneczny puls, szczególnie w finałowej gigue o archaizującym charakterze. Artyści w sposób naturalny pozwalają, by muzyka „oddychała”, a jednocześnie zachowują ścisłość formy, podkreślając powroty materiału zgodne z incipientną formą sonatową Friedemanna. 

Najbardziej uderzające formalnie wydają się jednak obie sonaty Es‑dur (F. 55 i F. 56), w których kompozytor osiąga szczególną swobodę w traktowaniu repetycji i mikro‑motywów. Allegro z F. 55, zbudowane na powtórzeniach, zostaje wykonane z koronkową precyzją rytmiczną; czas zdaje się tu zawieszać, choć duet prowadzi narrację z narastającą intensywnością. W sonacie F. 56 artyści mierzą się z wybitnie trudną, „niefletową” tonacją, ale ich gra pozostaje naturalna, szeroka w frazie, retorycznie wyważona. Z kolei w F‑dur F. 57 monumentalne, siedmiominutowe Lamentabile w d‑moll – jedno z najbardziej poruszających osiągnięć Wilhelma Friedemanna – nabiera głębi dzięki niezwykle plastycznemu kształtowaniu napięcia: mikromotywy przechodzą jeden w drugi niczym oddechy, a disonanse wybrzmiewają z niemal wokalną ekspresją. 

Cykl zamyka Sonata f-moll F. 58, bodaj najtrudniejszy technicznie, a przy tym najbardziej intrygujący ze względu na rzadką w osiemnastowiecznej literaturze tonację. Tutaj oboje fleciści imponują precyzją intonacyjną i pewnością frazowania, nie rezygnując z frywolności finałowej gigue, która – zgodnie z duchem Wilhelma Friedemanna – przynosi odprężenie po gęstym kontrapunkcie poprzednich części. 

Na osobne podkreślenie zasługuje warstwa brzmieniowa: wykorzystanie instrumentów historycznych według modeli Rottenburgha i Grensera pozwala zachować naturalną paletę barw XVIII‑wiecznego traverso. Rejestrowane w rzymskiej Chiesa di S. Eligio dei Ferrari brzmienie jest przejrzyste, selektywne, lecz nie suche – idealne dla kameralnej szczegółowości tego repertuaru. 

„Six Sonatas for Two Flutes” to album, który z powodzeniem mógłby stać się punktem odniesienia dla wykonawców i muzykologów zainteresowanych twórczością Fryderyka Wilhelma Bacha. Granatiero i Bišćević nie tylko świetnie rozumieją idiom jego języka, ale przede wszystkim potrafią przekuć zawiłość tej muzyki w intensywne doświadczenie estetyczne. Dzięki ich interpretacji cykl odsłania się jako dzieło o ogromnej sile wyrazu – pełne odwagi, elegancji i humoru, na nowo potwierdzające, że Wilhelm Friedemann Bach był jednym z najoryginalniejszych głosów swojej epoki. 

Robert Majewski © 2026 

Płyty można posłuchać w serwisie Apple Music.