Szósta godzina
Grzegorz Turnau
Mystic Production 2025, TT: 47’00”

Po jedenastu latach milczenia Grzegorz Turnau powraca z nowym autorskim albumem, który nie jest ani powrotem sentymentalnym, ani próbą dostosowania się do współczesnych mód i trendów. Album „Szósta godzina”, który właśnie ujrzał światło dzienne, to projekt głęboko zakorzeniony w DNA artysty, łączącym muzyczną doskonałość, literacką wrażliwość i emocjonalną powściągliwość, odważny w refleksyjności, subtelny w ironii, intymny w tonie. Jednym słowem – sto procent Turnaua w Turnale.

Grzegorz Turnau zapowiadał tę płytę jako dzieło „dwustronne” – pogodną i melancholijną, ironiczną i poważną jednocześnie.

I rzeczywiście, ten kontrast jest tu ewidentne słyszalny. „Szósta godzina” to nie tylko zestaw piosenek, lecz opowieść o przemijaniu, utracie i codziennym absurdzie, zbudowana z wielu tonów. Obok lirycznej „Utraty (Z duszą na listek)” pojawia się lekko kabaretowa „Paskudna piosenka”, a tytułowy utwór balansuje na granicy pieśni refleksyjnej i muzycznego autoportretu.

To album pisany nie pod publiczność, lecz dla słuchacza gotowego wejść w dialog z artystą. Turnau znów sięga po teksty Leszka Aleksandra Moczulskiego, Józefa Czechowicza, Adama Zagajewskiego czy Bronisława Maja, czyniąc z nich materiał równoprawny wobec własnych słów. Nie są to cytaty ani literackie ozdobniki – to autentyczna rozmowa między poetami różnych czasów, prowadzona głosem artysty, który potrafi wsłuchać się w ich rytm i sens.

Od strony muzycznej „Szósta godzina” kontynuuje estetykę charakterystyczną dla Turnaua, ale z wyraźnie bardziej kameralnym sznytem. Fortepian, kontrabas, smyczki i delikatne partie dęte tworzą brzmienie skupione, niemal teatralne. Produkcja jest oszczędna – próżno tu szukać syntetycznych ornamentów, czy sztucznego patosu. Wszystko podporządkowane jest słowu i emocji.

Na uwagę zasługuje udział w nagraniu płyty Doroty Miśkiewicz, z którą Turnau współpracuje już od 20 lat. Jej głos słychać w blisko połowie piosenek.

„Szósta godzina” nie jest płytą, która ma zaskoczyć. To album, który ma zostać, dojrzewać z każdym przesłuchaniem, jak dobre wino. Zamiast próbować prześcignąć samego siebie sprzed lat, Turnau proponuje dojrzałą refleksję nad tym, kim jest dziś – poetą śpiewającym z pełną świadomością własnego głosu i jego ograniczeń.

To nie jest płyta dla każdego. Wymaga cierpliwości, skupienia, wrażliwości na słowo. Ale dla tych, którzy potrafią słuchać, będzie jednym z najpiękniejszych polskich albumów tego roku.

Płytę Grzegorza Turnaua – „Szósta godzina” polecam zdecydowanie.

Jacek Bulak © 2025

Albumu można posłuchać w serwisie Apple Music.