Aldebrando Subissati: Sonate per violino solo e basso continuo
Joanna Morska-Osińska (skrzypce), Michał Zieliński (teorba), Paweł Zalewski (viola da gamba), Marek Toporowski (klawesyn), Michał Sawicki (pozytyw)
DUX Recordings Producers 2024, DUX 1959/1960, 2 CD, TT: 88’21”

O ile obecność włoskich kompozytorów w XVII-wiecznej muzyce polskiej jest dość dobrze znana, o tyle postać Aldebranda Subissatiego już nie. Mam nadzieję, że ta płyta przyczyni się do nadrobienia zaległości. Ma ona wszelkie atuty po temu, aby tak się stało. 

Subissati urodził się w 1606 roku w Fossombrone, mieście leżącym na południe od San Marino. Otrzymał pierwsze muzyczne szlify jako skrzypek od swojego wuja Giulia Subissatiego, który był maestro di cappella w bazylice Santa Maria Maggiore w Rzymie. W latach 30. i 40. XVII wieku Subissati był częścią zespołu muzycznego kościoła San Luigi dei Francesi, brał również udział w produkcjach operowych i występował jako wirtuoz skrzypiec. Na początku czwartej dekady XVII wieku pracował w Pasawie (Passau), Ołomuńcu i Wiedniu, a następnie, prawdopodobnie w 1645 roku, przeniósł się do Warszawy. Jego obecność w stolicy Polski odnotowano po raz pierwszy w 1650 roku, kiedy służył królowi Janowi Kazimierzowi. Na dworze polskim otrzymał tytuł senior musicus i był hojnie wynagradzany. W 1654 roku otrzymał pozwolenie na powrót do Włoch, skąd już nie wyjechał do końca życia. Wrócił do Fossombrone, gdzie był czynnym nauczycielem. Z inskrypcji na jego nagrobku można wnioskować, że występował również dla Krystyny Szwedzkiej, która przeniosła się do Włoch po swojej abdykacji, będącej konsekwencją jej przejścia na katolicyzm. 

Nie wiadomo, ile utworów napisał Subissati. Dziś znamy tylko zbiór dwudziestu sonat, które nagrano na tej płycie. Rękopis nie przetrwał w całości, ale o historii utworu warto przeczytać w bardzo ciekawym eseju autorstwa Piotra Wilka, który znajdziemy w książeczce stanowiącej integralną część albumu. 

Dwanaście sonat ma tytuły w języku łacińskim. Jedenaście z nich odnosi się do motetów pochodzących z Antiphonae, seu sacrae cantiones Giovanniego Francesca Anerio, który w latach 1624-1628 był kapelmistrzem króla Zygmunta III. Nie znaleziono żadnego modelu dla Sonaty IX Ave virgo

Sonaty różnią się długością: najkrótsza trwa tu nieco ponad dwie minuty, a najdłuższa prawie osiem. Nie są one formalnie podzielone na części; są napisane w stylus phantasticus, w którym części (kontrastujące pod względem temp i metrum) następują po sobie bez przerwy. 

Sonaty są dowodem niezwykłych umiejętności Subissatiego. Mamy tu wszystko, co zwykliśmy przypisywać utworom wirtuozowskim: bogatą chromatykę, efekty perkusyjne i piorunujące tempa. Kompozycje pokazują też całą skalę instrumentu. Nie znam motetów Aneria, które – jak pisałem wcześniej – stanowią podstawę dla tych sonat. Nie zdziwiłbym się jednak, gdyby Subissati poszedł drogą Sonat różańcowych Bibera i próbował zobrazować swoją muzyką teksty motetów. 

Ta płyta to jedna z największych muzycznych niespodzianek fonograficznych tego roku (2024); nie tylko ze względu na repertuar. Jestem pod ogromnym wrażeniem wykonania. Joanna Morska-Osińska to skrzypaczka najwyższej klasy, która w XVII-wiecznym repertuarze skrzypcowym czuje się jak ryba w wodzie. Afekt, wspaniale uwypuklone kontrasty i przykuwająca uwagę narracja to znak rozpoznawczy jej stylu. Artystce towarzyszy prawdziwy dream team: Paweł Zalewski (viola da gamba), Filip Michał Zieliński (teorba), Marek Toporowski (klawesyn), Michał Sawicki (organy). Do sukcesu nagrania przyczyniły się w równym stopniu zarówno wykonanie partii solowej, jak i genialnie zagrane basso continuo

2024 to był dobry rok dla muzyki dawnej w polskiej fonografii, a ten album jest jego perłą w koronie. 

Robert Majewski © 2024