„Bóg cię kocha”. Czy choć raz w naszej wspólnocie słyszałam historię o Bogu, który nie kocha ludzi? A skoro tak, myślałam, to może ja jestem zła? Może to był mój grzech? Kara boska? Bo jeśli ja myślę o sobie źle, to dlaczego Bóg miałby myśleć o mnie dobrze? Gdyby mnie kochał, obroniłby mnie. Nie obronił, znaczy – nie kocha.
Anna Goc, mam poczucie, w swoich reportażach chce udowodnić, że nie powinno być różnych światów, tylko jeden. Dlatego bohaterowie jej poprzedniej książki Głusza swojej głuchoty nie uważają za niepełnosprawność. Tak samo wściekają się, cieszą, wzruszają – a uważani za gorszych mogą czuć się samotni jeszcze bardziej. Jak postać, która w „Głuszy” wyraźnie wystawia palec wskazujący, symbolizujący pojedynczą osobę. Przykłada go między piersi w taki sposób, by przylegał do klatki piersiowej. Ten znak oznacza „Sama”, pokazuje się go w dużej bliskości ze swoim ciałem… W Biegnij, mała, biegnij (obie książki wydało Wydawnictwo Dowody), najnowszej publikacji krakowianki, jednym z najważniejszych motywów też jest przebijanie się przez ścianę dystansu, obcości.
Córka kobiety po katastrofie kolejowej boi się jej dotknąć. Nauczycielka baletu łapie uczennicę za skórę pod łopatkami i mówi: „Z tego można by zrobić tłusty rosół”. Kobieta przyznaje, że jej lekarza nigdy szczególnie nie interesowało, że ona chce urodzić dziecko. A matka bierze gazetę i chowa się za nią przed córką: „(…) gazeta jest jak mur, który z jakiegoś powodu wyrósł między nimi. I że nie ma co go forsować każdego wieczoru”.
Na tym tle jeszcze bardziej wyraźny jest blask przykładów z podejściem innym. Choćby ten ściskający moje serce szczególnie – o matce chcącej odzyskać swoje dzieci, które jej odebrano. Inna matka musi nauczyć się wszystkiego w temacie: obliczania wymienników, ustalania dawek insuliny i jej korekty, co oznaczają skoki i spadki cukru, jak na to reagować; po to, żeby zadbać, by jej dziecko mogło dalej biec przez życie. Zaś dwoje osób, które nie widzą i nie słyszą w stu procentach niesamowicie się wspierają, na przykład podczas jazdy rowerem.
Ważnym jest, że w „Biegnij, mała, biegnij” mniej jest rezygnacji, a więcej walki o coś pozytywnego. Ona może skończyć się różnie, ale próby są podejmowane. Autorka o tym wszystkim pisze niekiedy w sposób pomysłowy pod względem formy – jak we wspomnianym tekście o kobiecie i lekarzu, albo o hodowcach gołębi.
Trzeba też przyznać, że umie kreować obrazy, które na dłużej mogą zostać pod przymkniętymi powiekami. Jak ten, kiedy do szpitalnej sali wchodzi lekarz z czerwonym wiadrem, w którym niesie kobiecą twarz. Jak wizja wieczorów wspomnianej pary, kiedy wyjmują aparaty, gaszą światła, a potem piszą sobie nawzajem po ciele. Mogą to też być wpatrzone oczy chorych w szpitalu psychiatrycznym. Widok matki, która kilka tygodni po porodzie ogoliła głowę – i kiedy idzie z wózkiem, ludzie zatrzymują się ze słowami: „Jesteście do siebie podobni”.
Trudno też zapomnieć o takich zdaniach, jak to: „Przez kolejne godziny, a następnie tygodnie i miesiące traciła swoje ciało i je odzyskiwała”.
Karetka zostaje wezwana o godzinie 10:23. Na półkach ułożone są czerwone ołówki. Podanych zostaje pięćdziesiąt cztery jednostek krwi, czyli ponad dwadzieścia cztery litry… Zderzają się pociągi, zawala się hala, a Anna Goc od czasem głośnych i znanych wydarzeń przechodzi do szczegółu, pojedynczego człowieka, spojrzenia, gestu. I pewnie uśmiecha się na myśl, że jej bohaterowie często chcą walczyć o siebie i innych. Wbrew nadziei mieć nadzieję.
Sytuację, ż której się znaleźli, Katarzyna porównuje do prowadzenia ukochanej osoby przez ciemny tunel. Ze ścian wystają noże, nie widzisz ich, ale musisz przed nimi ustrzec bliskiego. Masz ochotę wyrwać je ze ścian, ale to niemożliwe. Próbujesz nawigować tę drugą osobę, ale raz ci się udaje, a raz nóż przecina skórę. Jedyne, co możesz wtedy zrobić, to bandażować rany.
P.S. Anna Goc będzie gościnią Książnica Płocka im. Władysława Broniewskiego – spotkanie z reporterką i redaktorką Tygodnik Powszechny zaplanowane jest na 19 lutego 2025 roku.
Rafał Kowalski © 2024
Anna Goc, Biegnij, mała, biegnij, Wydawnictwo Dowody, Warszawa 2024, ss. 208
