W „Stworzeniu ptaków” artystka, pod postacią mądrej sowy, siedzi przy stole do rysowania. W jednej ręce trzyma szkło powiększające, które światło gwiazdy przekształca w ptaka na kartce, a drugą ręką maluje pióra w ogonie pędzlem połączonym ze strunami skrzypiec powieszonych na jej karku. Za plecami artystki do alembiku wpada gwiezdny pył i przekształca się w barwny pigment, który pada na paletę. (…) Kobieta-twórczyni Varo tworzy zarówno życie, jak i sztukę, nie potrzebuje inspiracji muzy ani surrealistycznej interwencji ukochanej osoby, ponieważ sama posiadła sekret wszelkiej twórczości. (…) W „Stworzeniu ptaków” Remedios Varo kobieta staje się uosobieniem wiedzy (…).
Ktoś może spytać, czemu Whitney Chadwick tej książce (wydanej przez Wydawnictwo Smak Słowa, przetłumaczonej przez Annę Arno) nie dała tytułu Surrealistki? Bo to opowieść o kobietach w surrealizmie pływających – lecz nie potrzebujących manifestów, naśladowania kolegów, ich blasku; ich wizji płci przeciwnej, by zanurzać się głęboko w siebie, i językiem sztuki ukazywać własne światy osobiste mocno.
Żeby nie było: mężczyźni w tej książce są, wcale nie w roli statystów. Przecież Valentine Hugo mówi o podziwie dla prac André Bretona i Paula Éluarda; że uratowali ją przed rozpaczą i odzyskała pewność siebie. Leonora Carrington nawiązała mocną więź pod każdym względem z Maxem Ernstem. Eileen Agar pod wpływem twórczości Paula Nasha zaczęła szukać inspiracji w naturze… Tyle że artystki nie zamierzały milczeć, kiedy na przykład czuły się przez swoich kolegów szufladkowane choćby jako Kobieta-Dziecko i Muza (co jest paradoksem, bo przecież surrealizm stoi uwalnianiem się z wszelkich więzów). Carrington stwierdziła, że nie miała czasu być niczyją muzą, bo była zajęta „buntowaniem się przeciwko mojej rodzinie i uczeniem się, jak być artystką”. Frida Kahlo teorie Bretona uznała za nudne i pretensjonalne, a jego próżność i arogancję – za obraźliwe. Lee Miller, jak przyznawała, wolała tworzyć własne dzieła niż być na nich przedstawiana.
Dlatego artystki związane z surrealizmem szukały własnego języka w wyrażaniu siebie. Jest tu miejsce na przechodzenie z niewinności do rodzącej się seksualności. Dylematy związane z godzeniem macierzyństwa i życia artystycznego. Na związek z siłami natury, magiczne moce również w czynnościach domowych, depresję i cierpienie po stracie.
Kahlo przyznaje, że jej malarstwo opowiada o bólu, który uosabia na przykład sucha, spękana ziemia; straciła troje dzieci, ich miejsce zajęły obrazy. Kay Sage po śmierci Yvesa Tanguya pisze wiersz, a w nim zdania: „Zbudowałam sobie wieżę z rozpaczy, / Nic w niej nie słychać, nic nie widać; / Nie ma odpowiedzi, kiedy czarne jest czarnym, / Krzyczę, krzyczę w mej wieży z kości słoniowej”. Na wojennych rysunkach Toyen „toczy się gra najbardziej nieludzkich impulsów w człowieku”… Autorka tej książki nie bez przyczyny sugeruje, że sztuka kobiet związanych z surrealizmem to sztuka wrażliwości. Dlatego pewnie możliwa była głęboka współpraca Carrington (swoją drogą jej życiorys zasługuje na interesujący film fabularny – na przykład historię Fridy Kahlo już sfilmowano) z Remedios Varo przy próbie stworzenia nowego języka malarskiego, który „w bardziej bezpośredni sposób wyrażał ich własne potrzeby”.
Whitney Chadwick wyszła z założenia, że w surrealizmie, jak w żadnym innym ruchu awangardowym, nie było tylu aktywnie tworzących kobiet. Lecz nie tylko dlatego postanowiła oddać hołd – tą książką i kluczami do niej w formie lustra, lemura, jajka czy filiżanki pokrytej futrem – ich zapominanemu talentowi, dążeniu do odzyskiwania swoich praw i zbrukanych tajemnic. Również pragnieniu wznoszenia się ponad schematy oraz chęć i siłę, często wbrew przeciwnościom, do sięgania na samo dno oceanu siebie, chęci i możliwości wyrażania tego bez retuszu. Dlatego twórczość bohaterek Artystek… wydaje się prawdziwa jak najbardziej.
Fini jako młoda dziewczyna poznawała naturę w kałużach odpływu przy brzegu morza w okolicach Triestu, gdzie żyły skorupiaki, małe kraby i algi; na opuszczonych wysepkach na Adriatyku zbierała wybielone słońcem czaszki kóz i ptaków oraz fantastyczne kamienie. Te przedmioty znalazły się na jej obrazach w latach czterdziestych, gdzie pojawiały się nie w formie nostalgii wobec form, które znała i kochała w dzieciństwie, lecz przefiltrowane przez dorosłą świadomość i nasycone nową treścią, ze względu na ich znaczenie dla poetów i artystów, których dzieła kształtowały jej dojrzałą wizję artystyczną.
Rafał Kowalski © 2024
Whitney Chadwick, Artystki i surrealizm, z wprowadzeniem Down Ades, przełożyła Anna Arno, Wydawnictwo Smak Słowa, Sopot 2024, ss. 352
