Mijały godziny i nikt się po niego nie zgłaszał. Dopiero pod koniec jej zmiany do szpitala przybyły dwie matki, obie poszukiwały syna. Każda z nich słyszała o chłopcu, który mógł być jej dzieckiem. O tej porze było już bardzo niewiele dzieci, o których nic nie wiedziano. Obie kobiety miały świadomość, że jeśli to dziecko nie jest jej, to jej syn najprawdopodobniej nie żyje. To przypominało Livnat biblijną historię o wyroku Salomona, kiedy dwie matki przyszły do króla i każda twierdziła, że żywe niemowlę należy do niej, a martwe do drugiej.

Według mnie jedno z najważniejszych zdań w tej książce (wydanej przez Wydawnictwo Znak Literanova, przetłumaczonej przez Monika Bukowska) wypowiada jej tytułowy bohater: „Są wśród nas ekstremiści (…). I wśród was również”. Bo właśnie skrajne postawy po obu stronach są paliwem dla konfliktu izraelsko-palestyńskiego. Dlatego ważne, że Nathan Thrall, amerykański dziennikarz mieszkający w Jerozolimie, nie ślizga się po powierzchni stereotypów. Zanurza się głębiej, chce udowodnić, że możliwe są też zachowania inne – w jego uhonorowanym Nagrodą Pulitzera 2024 (Pulitzer Prizes) reportażu m.in. o bezmyślnej przemocy i pragnieniu spokoju, miłości i marzeniach, sytuacjach rodzących bezsilność i siłę. Punktem wyjścia uczynił wypadek z udziałem autobusu z palestyńskimi dziećmi.

Opowieść o tym konflikcie trudno wyobrazić sobie na przykład bez Jasira Arafata i Barucha Goldsteina, postaci znanych i kontrowersyjnych. Thrall pisze o nich, również o złych postawach żołnierzy izraelskich i osadników, i terrorystach z Hamasu wysadzających się w autobusach. Przede wszystkim jednak oddaje głos tak zwanym zwykłym Izraelczykom i Palestyńczykom, których codzienność mniej lub bardziej splotła się ze wspomnianym wypadkiem.

Wśród nich jest Huda ceniona za swoje leczenie innych i pomoc nie tylko medyczną. Chce połączyć studiowanie i opiekę nad dziećmi (to tym bardziej trudne, że mąż odmawia jej pomocy), i walczy o syna poddawanego torturom.

Jest Beber, jedna z najbardziej znanych osobistości w jednym izraelskich osiedli na Zachodnim Brzegu – w przeszłości doznawał dyskryminacji ze strony przedstawicieli własnego narodu, co być może jeszcze bardziej zmobilizowało go do działania z myślą o autobusowej kraksie. Thrall pisze też o Nansy, która nie miała za wiele do powiedzenia, jeśli chodzi o wyjście za mąż za pewnego mężczyznę, który potem stosował przemoc wobec niej – bo według niego to ona jest odpowiedzialna za śmierć ich dziecka („Jedynie, czego Nansy oczekiwała od męża, to przytulenie, odrobina pocieszenia”). I o Dubim z izraelskich służb ratunkowych, w przypadku którego padają słowa: „Każda śmierć jest dramatem, nawet jeśli jest spodziewana, nawet jeśli ktoś choruje i ma pięćdziesiąt procent szans na przeżycie. Ale gdy w jednej chwili przechodzi się od stu do zera, to coś zupełnie innego. Każdy rodzic byłby tym zdruzgotany”.

Jest i tytułowy Abed. Swego czasu osadzony w izraelskim więzieniu i walczący z wewnętrznymi podziałami dzielącymi Palestyńczyków; zakochany, łamiący serca w oparach tradycyjnych rytuałów, boleśnie uczący się dojrzałości w miłości (na przykład jedna z jego żon mówi do niego: „Mam nadzieję doczekać dnia, kiedy powiesz mi, że kochasz mnie bardziej niż Ghazl”); szukający jednego ze swoich dzieci, w pewnym momencie widzący wszędzie jego twarz „na kolumnach meczetu, na stronach Koranu, w oczach każdego mijanego chłopca”; w wyniku pewnej tragedii „ograniczony i przytłoczony” choćby przez „kulturę oczekującą od mężczyzn, by zawsze okazywali siłę”.

Spotkanie Abeda z osadnikami z pobliskiej miejscowości należy do najciekawszych scen w tej książce. I daje nadzieję na coś lepszego, w co zdaje się wierzyć i sam Autor, kiedy pisze: „Nasze trzy córki – Juno, Tessa i Zoe – dorastają w Jerozolimie, niedaleko muru, który oddziela je od dzieci opisanych w tej książce. Chociaż to oddzielenie raczej nie zakończy się za mojego życia, napisałem tę książkę z nadzieją, że chociaż one tego doczekają”. Czy to możliwe? Z pewnością jakimś krokiem naprzód może być eliminacja nacjonalistycznych radykalizmów po obu stronach – one, tak uważam, w konflikcie izraelsko-palestyńskim reprezentowane są na przykład palestyński Hamas i prawicowych ekstremistów izraelskich, którzy najchętniej zamieniliby Zachodni Brzeg w jedno wielkie osiedle.

Tak oto mężczyzna, który ryzykował życie, by uratować dzieci, spędził potem dziesięć dni w szpitalu w Ramallah na skutek uszkodzenia nerek i wypadnięcia dysku w kręgosłupie. Przez wiele miesięcy budził się w nocy z krzykiem, a potem prosił żonę, by powąchała jego ręce, pytał, czy czuje na nich odór śmierci. Kiedy mył dłonie, twierdził, że wydzielają swąd palonych ciał. Często ni z tego, ni z owego wybuchał płaczem. Żona zabrała go do kliniki psychiatrycznej w Betlejem. Po wypadku cierpiał na zaniki pamięci, za co obwiniał żołnierzy, którzy go pobili. Ale w gruncie rzeczy witał z ulgą te napady amnezji. Tylko one chroniły go przed szaleństwem.

Rafał Kowalski © 2024

Nathan Thrall, Jeden dzień z życia Abeda Salamy, przełożyła Monika Bukowska, Wydawnictwo Znak Literanova, Kraków 2024, s. 336