Antoine Brumel: Et ecce terrae motus (Eathquake Mass)
Manuel Mota (electric guitar), Graindelavoix, Björn Schmelzer – direction
Glossa Music, Note 1 Music 2024, GCD P32118, TT: 77’04”

Kto zna Björna Schmelzera i Graindelavoix, ten wie, że są nie do podrobienia. Śpiewają w charakterystyczny dla siebie sposób: szorstko, gardłowo, z licznymi improwizacjami kontrapunktu. Missa et ecce terrae motus Brumela, którą tutaj prezentują, nie odbiega od tego brzmienia. 

Tytuł mszy nawiązuje do łacińskiej antyfony wielkanocnej (Zatrzęsła się i zadrżała ziemia). Do tego psalmu odnosi się również 28. rozdział Ewangelii wg św. Mateusza, który opowiada o tym, jak anioł odsunął kamień z pustego grobu – już opuszczonego przez Zmartwychwstałego Chrystusa. Wydarzeniu towarzyszyło ogromne trzęsienie ziemi. 

Brumel najwyraźniej zainspirował się tym dramatycznym opisem i – jak dodaje Björn Schmelzer – artystycznym przedstawieniem tegoż w postaci rysunku Pietera Bruegla. Brumel muzycznie zobrazował to wielością głosów (dwanaście), które przywołują wydarzenia za pomocą „przewijających się” motywów, rytmów i kontrapunktu. 

Kto nie zna Mszy “Trzęsienie Ziemi” i liczy na efekty rodem z Hollywood, ten może się nieco zawieść, bo nie ma w niej zbyt wielu muzycznych wstrząsów i wybuchów. Mimo to muzyka warta jest najwyższego uznania. Antoine Brumel nie tylko stworzył genialny utwór, ale i przemycił w nim sporo nowinek. Kazał na przykład nurkować tenorom w śpiewie poniżej basów, a jednemu z basów nakazał wznieść się ponad wysoki śpiew kontratenorów. 

Ponieważ msza nie zachowała się w całości ze względu na pleśń, Schmelzer zdecydował się nie zacierać tych historycznych śladów poprzez rekonstrukcję, ale raczej uczynić je słyszalnymi poprzez instrumentalne przerywniki. Oprócz naturalnych rogów w nagraniu użyto cynku, a nawet gitary elektrycznej (Manuel Mota). Schmelzerowi nie chodził o poprawność historyczną, ale o stworzenie swoistej muzycznej hybrydy, którą tworzą rozmyte, zmętnione, zacienione i erodujące dźwięki. Nakładają się one na muzykę jak filtr lub zasłona, albo wręcz ją przenikają niczym grzyb, który pożarł atrament z rękopisu. 

Słuchając tego prawie osiemdziesięciominutowego nagrania można podziwiać zarówno mszę Brumela jak i dźwiękową refleksją nad przestrzenią, czasem i transformacją muzycznych artefaktów. Tak jak Msza Brumla nie jest dziś dostępna w „czystej” formie, tak interpretacja jest również „zanieczyszczona” i ambiwalentna. 

Ci, którzy chcieliby usłyszeć Missa et ecce terrae motus „naprawioną” i oczyszczoną z wszelkich zniekształceń, niechaj sięgną po nagrania The Tallis Scholars lub Huelgas Ensemble. Oba przynoszą idealne interpretacje, ale i zarazem wyimaginowane, choć na pierwszy rzut ucha brzmiące oryginalnie. Tallisi i Huelgasi są skrajnie odmienni od Graindelavoix. Wspaniale żyć w czasach, gdy można podróżować między biegunami. 

Robert Majewski © 2024