Marcin Bronikowski był czołowym polskim barytonem. W chwili śmierci miał 55 lat. Do smutnego wydarzenia doszło, kiedy przebywał na zagranicznym urlopie w Albanii.
Według ustaleń Marcinowi Bronikowskiemu towarzyszyli żona — Mairit Mitt-Bronikowska — i syn.
Śmierć śpiewaka spotkała się z emocjonalnymi komentarzami środowiska muzycznego i fanów, którzy zapamiętali go jako wspaniałego artystę i dobrego człowieka.
Marcin Bronikowski przyszedł na świat 28 maja 1968 roku w Warszawie. Był absolwentem Liceum Muzycznego im. Karola Szymanowskiego, a na deskach operowych zadebiutował w 1994 roku. Wystąpił wówczas w stołecznej Operze Narodowej.
Talent śpiewaka operowego doceniali nie tylko rodacy, lecz także miłośnicy muzyki poważnej z całego świata. Bronikowski występował w m.in. Royal Opera House Covent Garden w Londynie, Opera North w Leeds czy La Scali w Mediolanie.
„Był wybitnym talentem, o pięknym lirycznym głosie, a ponadto człowiekiem niezwykle skromnym i sympatycznym, przez co bardzo lubianym” — podkreślał Jacek Marczyński, krytyk i publicysta muzyczny (PAP).
Marcin Bronikowski był synem znanego dziennikarza Adama Bronikowskiego.
Fot. Jarosław Roland Kruk/wikipedia

Serce pęka jak umiera młody, dobry człowiek, a gdy do tego jest to wybitny Artysta, to tak jakby niebo płakało i spadała jedna gwiazda. Człowiek jedzie z rodziną na odpoczynek, a tutaj takie nieszczęście 🖤🖤🖤. Wiele lat temu świat także przeżył szok. Był sobie francuski piosenkarz / nie lubię tego słowa ponieważ często w artykułach moim zdaniem wokalistów myli się piosenkarzami / ładnie śpiewający dla wszystkich grup wiekowych pan Joe Dassin. W wieku 40 kilku lat pojechał z rodziną na jakąś wyspę odpocząć i tam niestety zmarł nagle 🖤🖤🖤.
Mam nadzieję, że po Panu Marcinie pozostało wiele nagrań oraz płyt. To bardzo smutny dzień i to pewnie nie tylko dla polskiej kultury 🖤🖤🖤.
Pozdrawiam Robercie.
PolubieniePolubienie